Mediolan od kuchni: obejrzyj nasz live z Gianmarco Senną
Czym różni się trattoria od osterii? Dlaczego w Mediolanie lepiej nie zamawiać spaghetti alla bolognese? I co znaczy „fa balà l’oeugg”? Odpowiedzi znajdziesz w nagraniu mojej rozmowy na żywo z Gianmarco Senną i w materiałach, które do niej przygotowałam.

Kim jest Gianmarco?
Gianmarco Senna to mediolański restaurator, właściciel Bela Tusa Trattoria w dzielnicy Isola. W naszej rozmowie opowiedział o swoim mieście przez to, co ląduje na talerzu: tradycyjne potrawy, dawne kamienice, znikające sklepiki i dialekt, którym dziś mówi już niewielu mediolańczyków.
Gianmarco mówi wyraźną, spokojną włoszczyzną. Z napisami to świetny materiał do słuchania na każdym poziomie, także jeśli dopiero zaczynasz.
Ristorante, trattoria, osteria, latteria
Dla wielu osób to po prostu „restauracja”. Gianmarco pokazał, że różnica nie dotyczy tylko cen, ale przede wszystkim historii. Ristorante było miejscem mieszczaństwa, z eleganckim serwisem i szefem kuchni. W trattorii gotowała rodzina, a w porze obiadu jedli tam robotnicy i urzędnicy. W osterii najważniejsze było wino. Latterie, czyli dawne mleczarnie, w powojennych Włoszech często serwowały też proste jedzenie. Dziś w Mediolanie prawie ich już nie ma.
Dowiesz się też, jak rozpoznać „trappola per turisti”, czyli pułapkę na turystów. Wskazówka od Gianmarco: zdjęcia potraw wywieszone przed wejściem.
Co zjeść w Mediolanie?
Oprócz klasyków, takich jak risotto alla milanese, cotoletta i panettone, poznasz ossobuco. Ta nazwa pochodzi z dialektu i oznacza „pustą kość”. Są też mondeghili, mediolańskie klopsiki, których nazwa przywędrowała z arabskiego przez hiszpański. Jest wreszcie cassoeula, zimowe danie z kapusty włoskiej i tańszych części wieprzowiny. Za swoją cassoeulę Bela Tusa zdobyła nagrodę w programie Joego Bastianicha.
Dialekt, który powoli znika
To moja ulubiona część rozmowy. Mediolański nie jest włoskim z innym akcentem, tylko osobnym językiem. „Tusa” to dziewczyna, stąd nazwa trattorii: „bela tusa”, czyli „piękna dziewczyna”. „Articiocch” to karczoch, bardzo podobny do francuskiego „artichaut”. „Pomm” to jabłko, jak francuskie „pomme”. W tych słowach słychać, że Mediolan był kiedyś hiszpański, austriacki i francuski.
Poznasz też słownictwo związane z miastem, na przykład casa di ringhiera. To typowa mediolańska kamienica z podwórzem i długimi balkonami, na które wychodzą wszystkie mieszkania.
Rady od mediolańczyka
Gianmarco podzielił się wskazówkami, których nie znajdziesz w przewodniku. Radzi omijać lokale przy Piazza Duomo i szukać miejsc bez menu po angielsku. Poleca przyjechać po połowie czerwca albo przed świętami, kiedy miasto pustoszeje, i nie ufać ślepo TripAdvisorowi. Zachęca też, żeby „uscire dai soliti circuiti”, czyli zejść z utartych szlaków: odwiedzić Isolę, Lambrate czy Corvetto i zaglądać na podwórza ukryte za bramami kamienic.
Co znajdziesz w materiałach?
Wszystkie słowa i wyrażenia z rozmowy zebrałam w jednym miejscu, pogrupowane tematycznie. Każde ma definicję po włosku i przykład użycia. Na końcu czeka krótkie ćwiczenie z kluczem odpowiedzi.
Przygotowałam też listę wszystkiego, o czym wspominał Gianmarco:
- książki Andrei G. Pinkettsa, autora noirów z Mediolanem w tle i przyjaciela Gianmarco,
- film „Cud w Mediolanie” Vittoria De Siki,
- czarno-białe fotografie Virgilia Carnisia, który od 1958 roku dokumentuje zmieniające się miasto (dwadzieścia jego odbitek wisi w trattorii),
- Libreria Bocca, najstarsza księgarnia we Włoszech,
- miejsca, które warto zobaczyć, oraz pomysły na wycieczki z Mediolanu.
Jak z tego korzystać?
Proponuję taką kolejność. Najpierw obejrzyj nagranie z napisami i po prostu posłuchaj. Potem przeczytaj materiały na spokojnie i wróć do fragmentów nagrania, w których pojawiają się nowe słowa. Na koniec zrób ćwiczenie i napisz w komentarzu jedno zdanie z wybranym słowem. Możesz też odpowiedzieć na pytanie: „Siete mai stati a Milano? Che cosa avete mangiato?”
👉 Nagranie i materiały znajdziesz tutaj: https://katarzynaciszewska.substack.com/p/milano-a-tavola-tutto-quello-che
Jeśli spodoba Ci się opowieść Gianmarco, zapisz się na jego newsletter „Gh’era ona volta”. To historie znikającego Mediolanu opowiadane z trattorii w Isoli: krótka historia każdego ranka i dłuższy tekst w czwartki.
Buon ascolto e buon appetito!



